Jak zapisać przepis z Facebooka bez przepisywania
Przepis z Facebooka da się zapisać bez przepisywania czegokolwiek: wystarczy skopiować link do publicznego filmu i wkleić go w Cookfolio. AI ogląda nagranie, słucha ścieżki dźwiękowej i zwraca uporządkowany przepis ze składnikami i krokami, który można przejrzeć i poprawić przed zapisaniem. Dwa ograniczenia warto znać od razu: filmy z zamkniętych grup i posty widoczne tylko dla znajomych są dla aplikacji niewidoczne, a facebookowy link przekierowujący trzeba najpierw otworzyć w przeglądarce, żeby poznać prawdziwy adres bloga.
Przepisy na Facebooku giną w tablicy
Na Facebooku przepisy krążą przede wszystkim w grupach kulinarnych i na stronach, w formie reelsów i krótkich filmów. Odruchowe sposoby na ich zachowanie zawodzą po kilku tygodniach. Zakładka „Zapisane” miesza przepisy z memami i artykułami, więc odnalezienie nagrania oznacza przewijanie w nieskończoność. Komentarz „mniam”, zostawiony po to, żeby post wrócił w powiadomieniach, znika razem z postem, jeśli moderator go usunie.
Największy problem jest jednak inny: nawet znaleziony post nie jest przepisem użytecznym przy blacie kuchennym. Nie ma listy składników do odhaczania, minutników ani przeliczania proporcji na inną liczbę porcji. Trzeba wracać do filmu, cofać i liczyć w pamięci.
Cookfolio podchodzi do tego inaczej: nie zapisuje linku, tylko wyciąga z niego prawdziwy przepis. Uczciwa cena tego rozwiązania: działa to wyłącznie na treściach publicznych, o czym niżej. Nie ma tu wtyczki do przeglądarki ani przycisku udostępniania z Facebooka. Jedyny gest to wklejenie adresu URL w aplikacji.
Import krok po kroku
- Na Facebooku otworzyć film, kliknąć menu … i wybrać Kopiuj link.
- W Cookfolio dotknąć przycisku „+” i wybrać „Importuj z linku”.
- Wkleić adres i zatwierdzić.
- Poczekać na ekranie „Oglądamy film”. Zajmuje to od jednej do dwóch minut, bo to czas analizy wideo, a nie odczytania tekstu.
- Przejrzeć wynik. Wyodrębniony przepis jest zawsze pokazywany do poprawienia: tytuł, opis, liczba porcji, czas przygotowania i gotowania, składniki, kroki, tagi. Nic nie trafia do książki kucharskiej bez zatwierdzenia.
- Zdecydować w sprawie zdjęcia. Kadr z filmu jest proponowany jako zdjęcie przepisu, można go zostawić albo wstawić własne.
Rozpoznawane są adresy w domenie facebook.com i jej subdomenach (m.facebook.com, web.facebook.com) oraz skrócone linki fb.watch i fb.com. Działają więc adresy typu facebook.com/reel/…, facebook.com/watch/… i facebook.com/nazwa-strony/videos/….
Kwestia prywatności warta powiedzenia wprost: nagranie nigdy nie jest przechowywane. Jest analizowane w pamięci i natychmiast odrzucane, a hostowane jest wyłącznie zdjęcie okładki. Udany import zużywa 1 kredyt z 5 dostępnych dożywotnio w planie darmowym. W Pro i Family importy są nielimitowane.
Dlaczego aplikacja ogląda film, zamiast czytać post
Na Instagramie i TikToku opis pod filmem często zawiera cały przepis, więc aplikacja najpierw próbuje przeczytać tekst. Na Facebooku ta droga zawodzi: tekst przy filmie to najczęściej chwytliwy nagłówek i garść hashtagów, a nie lista składników. Dlatego Cookfolio pomija etap czytania opisu i od razu analizuje wideo.
Model śledzi to, co widać i co słychać: ruchy rąk, wsypywane składniki, ilości wypowiadane na głos lub wyświetlane w nakładce na obrazie, kolejność czynności. Efekt jest taki, że lista składników wychodzi kompletna nawet wtedy, gdy opis posta nie mówi nic konkretnego. Tytuł posta jest przekazywany jako lekki kontekst, bo pomaga nazwać przepis.
Z tego wynikają dwie konsekwencje. Film bez dźwięku i bez napisów da ubogi rezultat, bo nie ma z czego odczytać ilości. Film, w którym autor mówi „dwie łyżki oliwy, trzysta gramów mąki”, da wynik bardzo dobry. Aplikacja nie czyta też komentarzy: przepis doprecyzowany pod postem nie zostanie odczytany. Za to minutniki są wykrywane automatycznie w treści kroków, więc „gotować 15 min” zamienia się w trybie gotowania w przycisk 15:00.
Czego zaimportować się nie da
Import zawiedzie w kilku konkretnych sytuacjach:
- Film w grupie prywatnej lub zamkniętej. Aplikacja nie jest zalogowana na żadne konto na Facebooku i widzi tyle, co anonimowy gość. Treść dla członków grupy jest dla niej niewidoczna i nie ma opcji, która by to zmieniła.
- Post ograniczony do znajomych lub do wąskiego grona odbiorców.
- Film usunięty, wycofany albo zablokowany geograficznie.
- Film, dla którego Facebook nie udostępnia użytecznego strumienia do pobrania.
- Film dłuższy niż 10 minut. To limit specyficzny dla Facebooka.
W każdym z tych przypadków aplikacja pokazuje czytelny komunikat. Nie zawiesza się i nie wymyśla przepisu, którego nie było. W planie darmowym istotny jest jeszcze jeden szczegół: przy nieudanym pobraniu filmu i przy treści, która przepisem nie jest, kredyt wraca na konto. Wyjątkiem jest film za długi, traktowany jako błąd użycia: tutaj próba zostaje odliczona.
Są dwa obejścia. Jeśli przepis jest wypisany wprost w poście albo w komentarzu, wystarczy go skopiować i użyć opcji „Wklej tekst”. Jeśli nie, można zrobić zrzut ekranu i zaimportować go jako zdjęcie (JPEG, PNG, WEBP). Oba warianty też zużywają kredyt. Warto pamiętać o zabezpieczeniach przed nadużyciami: między dwoma importami muszą minąć co najmniej 5 sekund, a dzienny limit to 100 importów.
Linki przekierowujące, które prowadzą na bloga
W grupach kulinarnych częsty jest inny scenariusz: ktoś wkleja link do bloga, a Facebook przepisuje go na adres przekierowujący zaczynający się od l.facebook.com/l.php?u=…
Tu ważne zastrzeżenie: Cookfolio nie rozwija takich linków automatycznie. Ponieważ adres należy do domeny facebook.com, trafia na ścieżkę wideo, żadnego filmu tam nie znajduje i import kończy się czytelnym błędem. Kredyt wraca.
Właściwe postępowanie zajmuje kilkanaście sekund: otworzyć link w przeglądarce, poczekać na przekierowanie, skopiować z paska adresu końcowy adres bloga i wkleić w Cookfolio dopiero ten adres. Aplikacja czyta wtedy stronę docelową: najpierw sięga po dane strukturalne przepisu, a jeśli serwis ich nie publikuje, analizuje tekst strony. Ta droga jest szybsza i pewniejsza niż analiza wideo, choć również kosztuje 1 kredyt. Szczegóły opisuje wpis o imporcie przepisu ze strony internetowej.
Co dalej z zapisanym przepisem
Sam import to dopiero wejście. Co da się zrobić potem:
Porcje. Zmiana liczby porcji przelicza ilości proporcjonalnie, z zaokrągleniem do 0,1. Składnik bez liczby („sól”, „odrobina oliwy”) zostaje bez zmian. Przeliczanie jednostek działa tylko w obrębie tej samej wielkości: objętość na objętość (ml, cl, l, łyżeczka, łyżka, cup, fl oz) albo masa na masę (g, kg, oz, lb). Zamiana cups na gramy nie jest możliwa, bo zależy od gęstości składnika. Nie ma też przełączania systemu jednostek zależnie od języka czy kraju.
Tryb gotowania. Krok po kroku na pełnym ekranie, ekran nie gaśnie, minutniki wykrywane w treści kroków, lista składników do odhaczania. Sterowania głosem nie ma.
Planowanie. Tydzień ISO od poniedziałku do niedzieli, jeden plan na tydzień, możliwe posiłki wpisane zwykłym tekstem (restauracja, resztki). Nie ma podziału na obiad i kolację. Zaplanowany posiłek można przeciągnąć na inny dzień, ale przepisu z katalogu nie da się przeciągnąć na dzień w planie.
Lista zakupów. Powstaje wyłącznie z zaplanowanych posiłków. Duplikaty łączą się automatycznie, również między zgodnymi jednostkami (ml/cl/l, g/kg). Nie ma ręcznego dopisywania pozycji, grupowania po działach ani zmiany kolejności.
Udostępnianie. Link internetowy, który odbiorca może zaimportować u siebie. Eksportu do PDF ani Excela nie ma. Potrzebne jest połączenie z internetem, bo tryb offline nie istnieje.
Plany, pozostałe źródła i pierwszy import
Plan darmowy to 5 przepisów i 5 importów AI dożywotnio, ze wszystkich źródeł łącznie, bez podawania karty. Pro kosztuje 4,99 €/miesiąc albo 39,99 €/rok i znosi limity przepisów i importów. Family to 6,99 €/miesiąc albo 59,99 €/rok dla maksymalnie 4 kont, z przepisami, planem tygodnia i listą zakupów współdzielonymi w czasie rzeczywistym, przy czym każda osoba zachowuje własne konto i login. To ceny w wersji webowej i na Androidzie, na iOS obowiązuje cena lokalnego App Store.
Źródeł importu jest sporo, co ma znaczenie przy zbieraniu przepisów w wielu miejscach naraz: zdjęcie (JPEG, PNG, WEBP), PDF, Word (DOCX), tekst (TXT), link do dowolnej strony z przepisami, YouTube, TikTok, Instagram, Facebook oraz Pinterest, gdzie aplikacja podąża za linkiem wychodzącym z pinu aż do oryginalnego przepisu (pin bez takiego linku zaimportować się nie da). W planie Pro działa też import zbiorczy kolekcji z pliku Paprika (.paprikarecipes) lub Mela (.melarecipes). Porównanie aplikacji do tego zadania znajduje się we wpisie o aplikacjach do zapisywania przepisów z mediów społecznościowych.
Cookfolio działa w przeglądarce, na iOS i na Androidzie, w sześciu językach: polskim, francuskim, angielskim, hiszpańskim, włoskim i niemieckim. Najprostszy sposób, żeby ocenić to podejście: wziąć jeden publiczny film z Facebooka i zobaczyć, co wyjdzie.
Wypróbuj Cookfolio za darmo
5 darmowych przepisów + 5 darmowych importów. Bez karty kredytowej.
Zacznij teraz